ROMANS WISI W POWIETRZU?

Jak pokazują badania, Europejczycy nadal należą do ludzi niezwykle szarmanckich. Ośmiu na dziesięciu mężczyzn uważa, że wypada na randce płacić za drinki partnerki. Faktem jednak jest, że mężczyźni ci nie wiedzą, że w rzeczywistości mogliby nieco zaoszczędzić. Okazało się bowiem, że darmowych poczęstunków oczekuje jedynie połowa ankietowanych pań. Prawie co druga woli podzielić rachunek na pół, a 7% gotowych jest wręcz płacić za mężczyznę podczas randki. Ciekawe, nieprawdaż?

Niestety, romantyzm i szarmanckość mężczyzn niepokojąco spadają, gdy związek jest już stały lub zalegalizowany. Przynajmniej w przypadku Rosjan, Szwedów i Hiszpanów. Zdecydowana większość Rosjan płaci za swoje partnerki na pierwszej randce. Sytuacja ta zmienia się jednak diametralnie, gdy chodzi o spotkania ze stałymi partnerami. Za drinki żon i wieloletnich partnerek zapłaci już tylko co drugi Rosjanin. Nasi wschodni sąsiedzi są więc idealnymi partnerami na jedną randkę, schody zaczynają się dopiero później. Podobnymi koniunkturalistami bywają Holendrzy, Szwedzi, Belgowie, Hiszpanie i Duńczycy.

Pewnym pocieszeniem może być fakt, że równie praktyczne (a może wyrachowane) bywają także kobiety. Brytyjki i Hiszpanki, które wyjątkowo chętnie fundują drinki mężczyznom, w chwili, gdy już znajdą stałego partnera, oczekują, że to on zacznie płacić za nie. Polacy na tym tle wypadają – na szczęście – o wiele bardziej rycersko. Podobnie jak Włosi i Brytyjczycy, płacą za żony tak samo chętnie, jak za dopiero co poznane partnerki. Równie dobrze w tym zestawieniu wypadają nasi południowi sąsiedzi – Czesi i Słowacy.